Obserwatorzy

niedziela, 26 października 2025

Tkaczka Iluzji Wszechświecie

 

Lucy Almey Bird

Jesień.
Klony znów stały się światłolistne i oświetlają podwórze. Kasztany nurzają się w mlecznej czekoladzie, żołędzie chrupią jak złote grzanki, a orzechy włoskie obiecują słodko-karmelowy orzechowiec zimą. Ulubione ciasto męża. Więc zbieram je jak chomik, tyle że wypycham kieszenie w kurtce a nie poliki własne.
W karmniku zwiększony ruch, sikorki i wróble w ilościach hurtowych. Jakaś sójka przylatuje na orzechy. Kowalik nadal bitny i rządzący się, ale jego potomstwo i żona, spokojne. Gołębie znikły, więc chyba podtuczyły się i odleciały. Ze zdziwieniem doczytałam, że grzywacze odlatują na południe i zachód Europy na zimę. Wędrowcy.
Młode wróbelki i sikory wszelkiej maści, te z tego roku, już nie różnią się od rodziców. Rozpoznaję je po zachowaniu. Wychowały się w moim karmniku, więc są spokojne. Czujne, ale czasem sobie nawet pozwolą na 1-2minutową drzemkę. Czują się bezpieczne. 
Ja zaś czuję się zaszczycona i szczęśliwa, że biorę udział w tym malutkim kawałeczku ich życia.
Że mi pozwoliły.


Lucy Almey Bird

Byłam na urlopie. 
Tym razem postanowiłam wynająć domek i nie ganiać po miejscach do zwiedzania. Chciałam spróbować czegoś innego. Luźnego, leniwego, wygodnego, przytulnego.
Znalazłam Ptasią Osadę i domek Puszczyk nad jeziorem Gardno. Domek przeuroczy, drewno, dużo szkła, dużo niebieskości z brązami. Wygodne łóżko. Spałam, czytałam, oglądałam seriale, słuchałam ciszy, deszczu, wiatru, skrzypienia sosny wokół której zbudowano taras. Mąż cały czas pracował, organizując szkolenie sędziów zawodów pożarniczych, takie hobby, więc cóż, miałam spokój. Coraz bardziej to polubiam, to niebycie w byciu i zdaje się nasz związek przechodzi metamorfozę.
Bo coraz trudniej wrócić do bycia, okazało się, że bycia było mało w naszym małżeństwie. 
Iluzje tworzyłam...
Obiady jedliśmy w fajnych restauracyjkach, spacerowaliśmy nad morzem. 
Jedyne co mnie denerwowało to to, że mój mąż zasłaniał szczelnie okno na noc. To coś, czego bardzo nie lubię. Wielkie podwójne okno z widokiem na jezioro, lasy, horyzont. Kiedy się budzę w nocy i mimo mroku widzę magiczny, nocny świat to czuję spokojny zachwyt. Zasypiam znów. A kiedy budzę się i widzę ciemność i nic więcej, zaczynam czuć niepokój, napływają myśli i zaczyna się problem z zaśnięciem.
W domu mieszkamy na pierwszym piętrze, wywalczyłam kilka lat temu kompromis: roleta w sypialni opuszczona w 2/3. Ale i tak muszę pilnować, bo mężowi się "jakby" zapomina. On tłumaczy, że do spania mu potrzebna całkowita ciemność o czym wiem, że to nieprawda. Wszak z nim sypiam, a z racji neurotyczności budzę się w nocy częściej. Mąż sypia jak kamień.
I tu mieliśmy takie cudne okno, a zasłonięte w nocy jak w wojennej Anglii w czasie zaciemnienia.
Nie chciało mi się kłócić, ani prosić, bo to bezcelowe. Ale zła jestem. Nadal.
Kawałeczek mnie ma dość zgadzania się na głupie rzeczy. 
Małżeństwo to ciężka lekcja. Coś jak matematyka, fizyka i chemia razem wzięte.
A ja lubię biologię i rysunki.
38 lat trwania w tym powoduje, że zaczynasz się zastanawiać nad swoimi wyborami.



Czasem łażąc po internecie spotykam tkaczy iluzji. 
Jest ich całkiem sporo. Kiedyś tego nie zauważałam, bo brałam za dobra monetę te konstrukcje. Naiwność i sprytny sposób by nie zauważyć własnych zdolności w tej dziedzinie :)
Może nawet to drugie bardziej.
Potrafiłam jednak odchylić zasłony u innych i spojrzeć głębiej, POZA...
Alkoholik, który udaje, że nie potrzebuje; oświecona, która udaje, że nie ma lęku; intelektualistka, która udaje, że wie; narcyz, który udaje, że wierzy w siebie; perfekcjonistka, która udaje, że układa ładnie...
Pełno takich kilimków wisi przed naszymi oczyma.
Śliczne niektóre. Niektóre wymagają wielkiej uwagi w utrzymaniu, niektóre zaś zbudowane z żelazobetonu, mocno odporne są.  Ale większość z czasem jednak kruszeje, nadszarpuje się, przeciera.
I cały czas potrzebują konserwacji, łatania, podmalowywania.


Lucy


Ta konserwacja potrzebuje stałego Zaprzeczania, ogromny wysiłek.
Nie ma już miejsca na nic innego wtedy.

A Wszechświat zawsze dąży do prawdy. 
I robi wszystko by nam ją pokazać, dla naszego dobra...
I to jest straszne...
Chyba...

Lucy


                                 
                                  PS. https://www.facebook.com/reel/1278413884040394
A to mnie rozbawiło potężnie :)
Bo wszak też o tkaniu....

Pozdrawiam Wszechświecie, Twoja tkaczka iluzji, Prowincjonalna Bibliotekarka

34 komentarze:

  1. uwielbiam spać, gdy jest 3xĆ - cicho, ciemno i ciepło. rozumiem męża. ale nauczyłem się spać przy włączonym telewizorze, czy przy świetle. a mogąc oglądać gwiazdy podczas zasypiania - na pewno skusiłbym się. i to nie raz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znowu zapomniałem, że przedstawianie się wymaga klikania i klikania. oko z tej strony.

      Usuń
    2. Możesz się tylko podpisać i wystarczy.
      Właśnie: gwiazdy...
      Sosna na tle ciemnego, gwiaździstego nieba, daleka burza rozświetlająca nocne niebo, srebrny księżyc nad jeziorem, jest tyle rzeczy które w są w nocy do obejrzenia. Niewielu ludzi to widzi. Niektórzy nigdy.

      Usuń
  2. A może Ty nie śpisz wtedy, gdy on akurat zasnął?
    Ja chyba wolę ciemność, choć z wiekiem budzę się wszędzie i często...
    Bardzo ogólnikowo piszesz o iluzjach, trudno z tym dyskutować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Jotko, po tylu dekadach czujesz, czy partner łóżkowy śpi. Jest się wyczulonym na to. Czuje się jego energię, napięcie w ciele, słyszy oddech, to się wie. Spróbuj ze swoim mężem :) Może nigdy nie wracałaś na to uwagi.
      Iluzje to takie coś, co szyjemy sobie na miarę. Na przykład ktoś mi mówi: ja jestem spokojna, nie denerwuję się często. A ja wiem, że osoba ta często opowiada, że coś ją zdenerwowało, jest też dość roszczeniowa, świat jej za bardzo się nie podoba.
      Czyli opowiada sobie bajkę o sobie, że jest spokojnym, zrównoważonym człekiem. A nie jest.
      I wiesz, można o tym dyskutować, ale iluzje można tylko od środka spruć...Tam gdzie powstały.

      Usuń
  3. Zaglądałam tu i zaglądałam, ale ostatnio już coraz rzadziej... Zastanawiałam się co się u Ciebie dzieje Aniu. Ale czekałam cierpliwie. Aż tu gdzieś u innych zobaczyłam Twój komentarz. Postanowiłam ponownie zajrzeć do Ciebie. No i JESTEŚ. Bardzo się cieszę.
    I ja lubię spać gdy jest 3XĆ. Ale jest mały wyjątek. Musi cichutko obok gadać sobie radio, które po pewnym czasie się wyłącza. Nie potrafię zasnąć bez tej "bajki na dobranoc".
    Zawsze wolałam matematykę. Biologia i rysunki pominę milczeniem.
    Pozdrawiam uśmiechem słońca w kropelkach deszczu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ismeno, dziękuję za cierpliwość :) Czasem nic ze mnie nie chce wyjść, dzieje się we mnie. Tak jak teraz...
      Układam się z nowym i niezbyt miłym odkryciem na swój temat. Niby wiedziałam, ale udawałam, że nie widzę. Tkałam.
      Radio rozumiem, coś jak biały szum...
      Nasz wiecznie gadający mózg musi mieć gryzaczka, jak pies :) To go wycisza. I ja cię pozdrawiam, serdecznie :)

      Usuń
    2. Tu nie chodzi o wyciszenie. Radio -tylko gadające - jest jak czytana dziecku bajka na dobranoc
      Pozdrawiam serdecznie z moich zielonych stronek

      Usuń
  4. Biedny Bzikowy, ale mu się oberwało. ;-D Każdy związek to jakieś kompromisy, nawet mój z kotami. Czasem się człowieku ulewa ale to znak że się potrzebuje troszki najwłaśniejszej własności, miejsca na swoje ja. Dlatego mła postanowiła że łazienka jest jej i jest głucha na darcie sznup pod zamkniętymi drzwiami w czasie kiedy mła się pławi w wannie, na ryjcu ma maseczkę na resztki piękności a ręku książkę żeby dziury w mózgu się nie porobiły. Nie wiem czy jest szansa na niewpuszczanie Bzikowego do łazienki, ale może jak nie łazienka to cóś innego, jakieś insze pomieszczenie. Co do tkania to wszyscy tkamy, jedni gorzej, drudzy lepiej. Może i dobrze, bo tak na surowo to rzadko kto jest strawny w 100%. Czymaj się i nie daj się, jesień ładna, mimo że lejna. Wiem że niezadowolnienie to się jak ta mgła snuje o tej porze roku, ech... szarość idzie, ciesz się coolorami póki jeszcze można i miej litość dla Bzikowego - emeryt jest. ;-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wpuszczam Bzikowego na kanapę w dziennym pokoju. To moje miejsce do polegiwania, serialowania, czytania i nicnierobienia. Koty mogą włazić na mnie i polegiwać przy mnie :)
      Ale wychodzi, że to za mało...No właśnie ta emerytura dokucza. Bo normalnie to tak na 3-4 dni miałam wolne 24 dla siebie. A teraz nie mam. Od dwóch lat nie mam i chyba tu powstał problem. Bo jak się zasuwało całe życie, dom, praca, obowiązki, dzieci i program prawilnej matki polki leciał, to tak się mijaliśmy niekolizyjnie, w miarę. A teraz kolizja już od rana, gdy mąż w mój program poranny się wetnie, bo mu się zachce wstać wcześniej...
      I tak czasem się zastanawiam: czy on był zawsze taki marudny i upierdliwy? A gdzie się podział mój Zielonooki? Kurde, a może ja sobie namalowałam???
      Tak sobie rozkminiam, a okno dolewa oliwy do ognia :)
      Najśmieszniejsze, że może podobną rozkminę ma Bzikowy na mój temat :DDD
      Ale się nie przyzna.
      Nie martw się, mam litość i poczucie humoru, dam radę :)

      Usuń
  5. Ja do snu potrzebuję absolutnej ciszy i całkowitej ciemności, więc rozumiem Twój dyskomfort snu przy zasłoniętym oknie. Za to mój mąż zasypia w każdych warunkach ale twierdzi, że... nie śpi w ogóle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I widzisz, ładu trudno dojść :) Powinien być człek jak kot, śpią gdzie chcą i jak chcą. I nie ma zmiłuj jak kot zamyśli sypiać na Fotelu Pana ( nie wiem czy posiadacie taki, u nas jest), kot zawsze wygrywa. Zawsze. A potem nagle podoba mu się twarda pufa w kącie przy zimnej ścianie. I śpi tam z upodobaniem :)
      Jak często mówię: mamy tu Psychiatryk wszechświata :)

      Usuń
  6. Iluzje...Dajacy do myślenia temat. Z jednej strony powinno się starać życ bez nich, wyzwolić się jakoś. A z drugiej - jednak często pomagają żyć. Stanowią jakiś schron, pociechę, rutynę... Są pewnie dobre i złe iluzje, ale czasem trudno oddzielić jedne od drugich. I czasem też chyba lepiej tego nie wiedzieć, bo jak już człowiek zda sobie sprawę, to w jakiejś mierze pozbawia sie spokoju, bo sumienie coraz głośniej mu szepcze - przecież wiesz, że to tylko iluzja, stań odważnie w prawdzie...Ale co, jeśli stanąwszy w prawdzie goły będziesz i bezbronny? Czy dasz radę prawdą sie otulić? Czy ktoś otuli Cię swoim wsparciem w tej trudnej chwili, czy też odsunie sie jeszcze dalej...Bywa, że lęk przed samotnoscią albo bólem usprawiedliwia iluzje.
    Ech, Aniu. Jak pisał Szekspir - życie jest snem. Czyli iluzją. Moze w ogóle komuś sie cały czas śnimy a tylko nam sie wydaje, że istniejemy naprawdę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olu, dookoła wszędzie teraz pełno takich nawiedzonych guru, mówiących nam, że żyjemy w holograficznym wyświetleniu , że życie to ułuda, a dopiero tam po drugiej stronie to jest prawdziwe życie. Naprawdę!? To po co tu przychodzimy? Czego chcemy doświadczyć jak nie tego prawdziwego właśnie życia? Tam podobno też możemy zjeść jabłko jak je sobie wyobrazimy, takie piękne, dorodne, ale podobno to nie jest to, co tu na Ziemi. I chociaż wystarczy, że tam pomyślimy gdzie chcemy być, a już jesteśmy, a tu musimy nieźle się natrudzić, to chcemy być tu, bo tu jest prawdziwie. No wiem, że zmęczeni tym umysłowym i fizycznym wysiłkiem mamy często dosyć i tęsknimy za tamtą spokojną przestrznią. Trasa, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma :))
      To tylko oczywiście moje zdanie i wcale nie zależy mi na tym by je ktoś podzielał, bo każdy ma prawo do własnego rozumienia świata:)

      Aniu, iluzje, prawda - a co to jest ta prawda? Moja może być zupełnie inna niż Twoja. Czy to źle? Czy muszę podzielać Twoje zdanie, a jak nie to fora ze dwora? :)
      Prawda Twojego męża jest inna niż Twoja, ale może to właśnie Was ze sobą połączyło? Życie z kimś takim samym jak my, taką nasza wierną kopią musi być nudne, pozbawione wyzwań, a my chyba po te wyzwania przychodzimy na ten świat. Oczywiście mogę się mylić. Wcale nie muszę mieć racji :)

      Pozdrawiam Was obie dziewczyny, serdecznie :)*
      Hanka C. Taka sobie Hanka C. :))

      Usuń
    2. Ola, wszyscy mamy iluzje ukochane. Szepty rodziców, rodziny, wioski całej, nasze chcenia, nasze marzenia, nasze niechcenia są w nie wplecione. Każde służą adaptacji do życia naszego. I te, które pomagają i te, które pomagają utrudniając :) Raz się sparzyłeś o fajerkę gotując, to kupujesz tylko gotowce z baru, to pomaga utrudniając :)
      To co nazywasz sumieniem, ja nazywam Krytykantem we mnie. Bo wiesz, prawda ( ta moja, bo innej nie ma za bardzo) wcale nie wymaga stawania nigdzie goło. Ona po prostu daje możliwość wyboru. A możliwości wyborów są różne, można też wybrać, że kilimek będzie wisiał. To tylko kwestia świadomości, że to kilimek.
      To o czym piszesz, że nikt cię nie wesprze i nie stanie po twojej stronie, to też utkane. Z bezradności i strachu, i samotności małego dziecka. Wtedy nie było, ale teraz? Może teraz by się jednak ktoś znalazł, kto by utulił, mimo straszliwej, gołej prawdy. Która ani straszliwa, ani goła, bo współdzielona przez wielu, może nawet wszystkich ludzi w Psychiatryku ziemskim.
      Wszyscy chcemy miłości i opieki...i nie wierzymy, że możemy to dostać. No dobra, może nie wszyscy :)

      Usuń
    3. Hanka :)
      Prawda zawsze jest najmojsza :) Bo jaka ma być? Ja bardzo lubię kiedy taka jest, a kiedyś to lubiłam aż za bardzo. Ten kilimek już na śmietnisku, choć trudny był do oderwania od ściany. Czasem jeszcze jego duch snuje się poddaszu i pojękuje, bo to takie fajne było :DDDD
      Po moich podróżach po ezoterycznym świecie, powiem ci, że to ciekawe jest. Z tym matrixem i snem Ziemi. Aborygeni i nie tylko oni, od wieków wierzą, że Ziemia jest Wielkim Snem. Coś jest na rzeczy. Tylko ja mam teraz podejście takie: podjęłam się projektu AnnaBzikowa., więc robim porządnie, a nie po łebkach. Nie na darmo jestem zodiakalną Panną. Choć nietypową trochę.
      I masz rację, wyzwań nam, mnie i Bzikowemu, nie brakuje.
      Klasowy kujon i klasowa rozrabiaczka :) niezła z nas para.
      Ale narazie jestem nadal zła za to okno i już. Tak postanowiłam, choć na urlopie, przez choć 4 noce, mógłby zobaczyć jak to jest. A może akurat by było fajnie. Ja przez całe nasze małżeństwo, 39 lat śpię niekomfortowo. Da się?
      A tu taka sypialnia fajna się trafiła, z takim widokiem...
      Nosz!

      Usuń
    4. Aniu, lata całe nie zasłanialiśmy okien. Nie musieliśmy. Nasze osiedle zbudowano jak plaster miodu, nikt nikomu w okna nie zaglądał. Do czasu, aż deweloperzy drapieżnie wbudowali nowe bloki gdzie się dało i teraz mogę zobaczyć co na obiad u sąsiada w tym nowo wybudowanym potworku mieszkalnym. Musimy zasłaniać okna. Ale czasami czekam jeszcze zanim całkiem się ściemni żeby popatrzeć na nocne niebo, dopóki nie zobaczę, że ciekawski sąsiad macha mi z okna nowego budynku. Tak, że...
      Hanka C.

      Usuń
  7. Myślę, że w zasłanianiu okien nie chodzi o zaciemnienie tylko o coś więcej….
    Sama też tak mam, że dokładnie zasłaniam okna, nawet gdy mąż zostawia roletę w połowie
    Tu chodzi o jakiś lek ….. że ktoś będzie mnie widział w tym pokoju, nie wiem…
    Zupełnie irracjonalny oczywiście
    Przy zasłoniętych oknach czuję się bezpieczniej
    Rozumiem, że to jest taka klatka wtedy
    Która może w jakiś sposób ograniczać..,
    I może zabierać trochę wolności takiej
    I Ty tak to czujesz …
    Rozumiem
    A może on zasłania okna bo gdy był dzieckiem to tak się zawsze w domu robiło i wtedy było bezpiecznie….
    Powodów ukrytych może być wiele …
    Pozdrawiam
    Jola/Julianna
    PS
    Zmieniamy się wszyscy
    Czas leci nieubłaganie
    Empatia to nie jest mocną stroną facetów
    Być może są jacyś empatyczni
    Ale jakoś na nich trudno trafić
    U nas walka jest o wietrzenie
    Sypialni
    Kwestia definicji
    Dla mnie jest to wietrzenie a jemu wychładzanie…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jola :)
      To mamy tak samo, bo ja też wychładzam :)
      Nie dość, że nie chcę ciemności, to jeszcze wychładzam na całego :) No co jest do licha z tymi facetami? Ja otwieram okna, on chodzi i zamyka po cichutku...
      I chyba masz rację z tym ukrywaniem się za zasłonami. Może to atawizm z początków ludzkości, może lęki dziecinne, może poczucie zamknięcia. Ja nie lubię małych pomieszczeń, lubię czuć się bardziej nieograniczona...
      Kompletna ciemność bardzo mnie dezorientuje. No cóż, w sypialni mamy jasno świecący zegarek, to mężu nie przeszkadza :DD
      Kiedy pracował, co kilka dni miałam noc z odsłoniętymi roletami i porządnie wywietrzoną sypialnią i domem. Teraz mam emeryta co noc w domku i podoba mi się to coraz mniej...ot widzisz, emerytura. A człek tak czekał...

      Usuń
  8. Zobacz to musi być proces oswajania się z emerytem i emerytuą ogólnie
    Relacja jest przesycona to może być problem, gdy za dużo razem…
    Zmęczenie powstaje i czasem napięcie
    To raczej trudne jest, sama mam ambiwalentne uczucia raz chce odejść za rok w lutym raz nie,
    Jakiś lęk się budzi bo zmiana będzie duża i tak trochę niewiadomo co za nią stoi …
    Poczucie że już człowiek niepotrzebny
    A chce być potrzebny…

    Nie znoszę jak mi emeryt rano przed moim wyjściem się kręci, zazwyczaj więc leży w łóżku i czeka na zgrzyt przekręcanego zamka w drzwiach….
    Wtedy wolność na kwadracie
    Jak to się u mnie w pracy mówi :)

    I jeszcze zadziwiające jak mój emeryt śpi przy grającym telewizorze i lampie to centralnie nic a nic mu nie przeszkadza …
    Natomiast w sypialni gdy w ciszy czytam książkę to się okazuje że spać nic a nic nie może bo podobno za jasno jest…..
    Dziwni są Ci faceci i my też jesteśmy dziwne… a im starsi to gorsi….
    Chociaż myślę że oni bardziej…
    Jola/julianna

    OdpowiedzUsuń
  9. no zawsze można spać w osobnych pokojach, rozważałaś to, macie na to warunki?

    OdpowiedzUsuń
  10. Mamy warunki, jednakże sypialnia to zwyczajowo już miejsce do spania, przyzwyczajenie takie…

    OdpowiedzUsuń
  11. Uwielbiam budzić się i widzieć przez okno drzewa:)
    Niestety tylko na wakacjach tak mogę...
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
  12. No i tak jest, jak się ma krańcowo różne potrzeby. Na szczęście mieszkam sama. Ale gdy wyjeżdżam, nie zawsze się udaje być samej w pokoju. A ja i te drzewa lubię, i żeby mnie budziło słońce. A inni jak twój mąż, zasłonięte... I śpię zawsze przy otwartym oknie, a inni muszą mieć pozamykane...
    Ella-5

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i widzisz, mamy tak samo :) Nawet ci troszkę zazdraszczam. Ale mam drzewo przed oknem, czeremchę. To cały wszechświat, ptaki, pory roku: pączkowanie, kwitnienie, opadanie liści. Film przyrodniczy na okrągło :) I lubię, gdy pada na mnie światło księżyca...

      Usuń
  13. Od lat niezamężna i niezależna śpię jak chcę. To czasem jest ciemno, cicho i ciepło a czasem wręcz przeciwnie - jasno, z radyjkiem, chłodno nawet bardzo, takie zakopanie się pod kołderkę. Narazie nie wiem kiedy się to zmienia i od czego zależy. Może około 80 siątki trochę traci się płeć! Już nie Ona i On ale Ja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto, nadal jesteś kobietą :) Ja do 30-stki miałam zimne nogi i lubiłam duże ciepło. A potem zmieniło się i teraz lubię chłód a stopy muszą zawsze wystawać spod kołderki. Czasem tylko zmienia się więcej niż bym chciała...

      Usuń
  14. Co to się dzieje z tymi komentarzami, nie tylko u ciebie.
    Wciąż coś "ulepszają" - do czego to wszystko zmierza? I czemu to służy?
    To ja - Venus.
    Domek przecudny i to okno, bajka. Ja mam takie okno w mojej chatce na Kaszubach - nie ma zasłonek wcale. Ani firanek. Za oknem las i jezioro - po co niby miałabym zasłaniać taki widok?
    Mam tak samo jak ty - nie lubię kiedy jest zupełnie ciemno. Czasami zasłaniam kawałek (jeśli np. lampa uliczna świeci mi w okno} ale zawsze jak najmniej i lubię się budzić w nocy (a budzę się zawsze) i widzieć.
    Moja córka zauważyła, że wróble zaczynają przylatywać do karmnika a całe lato ich nie było. Ja nie karmię ptaków bo za często wyjeżdżam i myślę sobie, że byłoby nie w porządku przyzwyczajać a potem przez parę tygodni nie karmić.
    Co do spania to ja muszę mieć ciemno (ale nie zupełnie), cicho i zimno. Uwielbiam jak jest zimno, wtedy mogę dopiero spać.
    Rośnie u mnie koło chatki dość spory orzech włoski i w tym roku nie było ani jednego orzecha. Bardzo mnie to zmartwiło bo ja ich nie zbieram i zawsze wiewiórki miały raj a ja lubiłam je obserwować.
    W tym roku zupełnie nic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz :) Musisz widzieć, tak jak ja. I lubisz chłodno. To fajne uczucie i zupełnie inne odbieranie ciepła. Chłodno wokół daje kontrast do przyjemnego ciepła pod miłą kołderką.
      Masz rację, jak już karmisz ptaszki to trzeba konsekwencję utrzymać. Nie to, że one sobie nie poradzą, ale przylatują z nadzieją, po co to psuć :) U mnie wróble były cały czas, najfajniej kiedy przylatywały z podlocikami.
      Jeśli chodzi o orzech, to one są chłopczyki i dziewczynki, jeśli ktoś wyciął w okolicy partnera twojego orzecha, to dzieciuków nie będzie.

      Usuń
    2. A to mnie zmartwiłaś. :(
      Na wiosnę przeprowadzę śledztwo kto wyciął partnera/partnerkę mojego orzecha. I wyciągnę konsekwencje ;)

      Usuń
  15. Tkałam i ja przez całe 40 lat. Od wiosny czuję coraz większą obojętność i mam dość.
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, rozumiem. Nawet bardziej niż bym chciała, bo ja już dwa lata temu odkryłam jak się oszukiwałam. W moim wypadku pomaga zdobywanie informacji, odkrywanie dlaczego i jak to się stało. I jak mogę sobie pomóc. I nie czepiam się siebie ;)
      Wcześniej nie było zasobów, nawet nie wiedziałam co się dzieje. Teraz wiem, co może nie jest łatwe, ale dużo lepsze od ciągłego oszukiwania się. Przytulam, choć pewnie nie lubisz :)

      Usuń
    2. A wiesz, że istotnie nie lubię:)
      M

      Usuń