Obserwatorzy

sobota, 14 marca 2026

Ziemia trwa, Wszechświecie

 

Rita Cordelli


Troszkę się obudziłam w związku z wiosną. 
Ciut więcej mam energii rano. Ciut więcej wieczorkiem. 
Słońce. 

W karmniku zrobiło się dużo luźniej. Karma znika w mniejszych ilościach. Ale tak jak w zeszłym roku, karmić nie przestaję. Zrobi się tłoczniej gdy pojawią się podloty. A w czasie wysiadywania ptaki wiedzą gdzie na pewno można coś zjeść i nie tracić czasu. Wszak jajeczka trza ogrzewać.
Gawrony odbyły głośne i pełne namiętności gody, odbudowały gniazda i następne pokolenie w drodze. Koty też po miłosnych podbojach i walkach. Zapach kociej miłości jakby mniejszy wokół bloku.

No i myszki. Osiemnastka przesiedziała ze mną w Bibliotece najgorsze mrozy. 
Znaczy, jak HankaC słusznie zauważyła, ja nie wiem czy Osiemnastka to Osiemnastka.
Może to Trójka, albo Ósemka, która wracała. Albo jakiś inny numer :) 
Z powodu niemożności policzenia myszek, nadaję im kolejne numerki według wyłapywania.
Bo zaczęłam, mrozu nie ma, słońce jest, śnieg znikł, czas na relokację
Poznajcie:

Osiemnastka, moja ulubienica :)

Dziewiętnastka

Dwudziestka

Taaa, Osiemnastka miała rodzinę. Obawiam się, że nadal jej członkowie mieszkają w Bibliotece.
Mam nadzieję, że już niewielu. Hm...
Ostatnio Mąż pomagał Bibliotece wejść w XXI wiek, montował serwer na nasz własny, cyfrowy katalog. A, że nos ma jak pies gończy, to wyniuchał, że mysi zapach jakby większy w okolicach science-fiction. Niedaleko mojego biurka. Ja nic nie czułam, ale pewnie się przyzwyczaiłam do zapachu mysich sików, kurzu i farby drukarskiej. Wszak tak powinna pachnieć biblioteka :) 
Zdjęłam książki z półki i cóż, gniazdko myszowe było tam i nawet jedna myszka, DwudziestkaJedynka.
Zwiała biedna od razu w panice.
Gniazdko było uwite z kawałeczków zapisanego papieru i wsunięte między rozchylone strony "Ziemia trwa" G.R. Stewarta. Bardzo dobra powieść sci-fi, polecam, myszy też mają dobry gust czytelniczy. Widać było, że myszki tam mieszkały już długo, oraz trzy półki niżej też.
Posprzątałam, spuśćmy na to zasłonę zapomnienia, relokacja trwa.

Rita Cardelli

I to w sumie takie znamienne jest Wszechświecie: Ziemia trwa...
Taka wiadomość od ciebie.
Mimo braku telewizji, braku radia i niewłażenia tam, gdzie nie trzeba, docierają do mnie informacje różnej treści. Podejrzewam, że 50% tego to nasza dzielna AI kreuje własną rzeczywistość, która już dorobiła się nawet nazwy: halucynowanie.
Druga połowa to też halucynowanie, tyle, że ludzi. 
A trzecia połowa, to ludzie, którzy myślą, że powyższe dwie połowy głupie są.


Rita

Myślę, że są jeszcze inne połowy, nie mam pojęcia ile. Ale ogólnie? Psychiatryk.

Niedawno zauważyłam wśród znajomych tendencję, że znów wojna. Jaka wojna u licha? 
Okazało się, że Ryży Debil i Izrael mieszają w kotle. A przynajmniej tak można w internecie wyczytać. 
Z halucynacji oczywiście ;)
Zaraz oberwę, że nie dociera do mnie powaga sytuacji i że, dzieci cierpią, kobiety giną, wolność zagrożona, apokalipsa idzie: atomowa, głodowa, paliwowa, medyczna, moralna (o! ta jest najgorsza)...
I co z tym zrobić?

Postanowiłam nic nie robić. Położyłam się na kanapie i poszukałam serialu do obejrzenia. Lubię seriale kryminalne, sensacyjnie, wojny szpiegów, szukam. I trafiam na jakiś dziejący się na Bliskim Wschodzie.
Izraelski wywiad poluje na arabskiego terrorystę, który zabił 116 osób cywilnych( dzieci, kobiety i starców). Wkradają się na wesele jego brata, licząc, że się tam pojawi i będą mogli go zlikwidować.
Ale nie udaje się, w zamieszaniu zabijają brata na oczach narzeczonej i rodziny. 
Mułła później mówi narzeczonej, że jej święta wojna, jej dżihad, to założenie rodziny i rodzenie dzieci, najlepiej chłopców. Izraelczycy nadal polują na terrorystę, bo mają swoje ofiary do pomszczenia. 
I już wiem, że będą na siebie wszyscy polować przez trzy sezony, kompletnie nie dbając o nic. Zanurzeni w halucynacji. Stworzeni przez halucynację. 
Poszłam sobie stamtąd i obejrzałam "Marsjanina" z Mattem Damonem. 
Przynajmniej dowiedziałam się jak sadzić kartofle na Marsie.

Rita

Niedawno przyszła czytelniczka i opowiedziała o dramatycznym zgonie w pewnej patologicznej rodzinie. Cóż, bywa. Ale znacznie bardziej moją uwagę przyciągnęła jej konkluzja:
- To wszystko po to, bym przypomniała sobie jak dobrze mam...
Po pierwsze jeśli masz dobrze, to czemu zapominasz o tym?
Po drugie, naprawdę cudze nieszczęście jest ci niezbędne do do poczucia się lepiej?


Rita
Nie wszystko jest takie na jakie wygląda.
Obawiam się nawet, że NIC nie jest takie na jakie wygląda.
Czy można żyć w takim świecie?
Zapewniam, że można. A chyba nawet jest to jedna z dróg do uzyskania świętego spokoju.
Ziemia trwa. 
Po swojemu.

Rita ;)


Pozdrawiam Wszechświecie, twoja wyjątkowo spokojna o losy świata, Prowincjonalna Bibliotekarka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz