Taka sytuacja...
W lutym dostaliśmy nowe umowy na wywóz śmieci. Blok jest gminny, my wynajmujemy. Teren wokół nie należy do nas, Mąż zajmował się zielenią, bo lubi, a gminie było na rękę. Ale teraz po wycięciu sadu nie zostało dużo zieleni, a Mężowi przeszła ochota. W bloku mieszka cztery rodziny. Trzy wdowy i ja, mężatka. Wdowy mają dorosłych synów, ale to "gniazdowniki" jak mówi mój Mąż. Czyli raczej konsumenci życia podanego na tacy przez mamy. Obu stronom to zapewne pasuje, bo coś by zmieniły inaczej, a nie zmieniają.
Nowe umowy przewidywały zniżkę za kompostownik.
A wykopiecie sobie jakiś dół - powiedział burmistrz, bo mu pasowało, żeby wszyscy nowe umowy podpisali, pewnie im więcej kompostowników tym bardziej gmina eko i tym łatwiej dostać jakieś pieniądze unijne.
Dół jak dół. W marcu ziemia na kamień zamarznięta była, więc ustaliliśmy, że póki co, to jest taka stara, nieużywana wygódka. Dół w niej wielki, na razie tam nasze eko i bio posypmy.
I sypiemy, sypiemy, aż dotarło do mnie, że ja tam widuję kości z kurczaków, plastik, nawet zawiązane torby plastikowe z tym bio, bo komuś się nie chciało wysypać. Poczytałam o kompostowniku i dotarło do mnie, że o to też trzeba dbać. To nie może być dół w ziemi. Teren jest nieogrodzony. W takim dole będą siedzieć wszystkie psy z Miasteczka i inne zwierzęta. Smród będzie, bo to jednak 4 mieszkania. I nikt się nie bierze do ogarniania tego, wszyscy czekają aż mój Mąż, jako jedyny facet w bloku, sprawę załatwi. To jest dobry człowiek ponad miarę wszelką, złota rączka, zawsze pomaga. Ale stwierdziłam, że dość.
Już się wypowiedziałam na temat segregowania, że jest to bezsensowne w obecnym kształcie.
I nie będzie mój Mąż tym razem bujał się z kompostownikiem dla wdów i gniazdowników. Może to prospołeczne, eko, bio i wygodne dla gminy, ale wycięty sad sporo nam odjął dobrej woli w stosunku do społecznych działań.
Ponieważ ja bardziej piekielna jestem niż Mąż, poszłam do gminy by zmienić umowę na droższą, czyli wrócić do odpadów zmieszanych tylko i już. Kto bogatemu zabroni? Ustaliśmy z Mężem, że będziemy sobie segregować metal, papier i plastik dalej. Ale chcemy mieć w tym wolność i już. Przecież nie mamy ogródka, po co nam kompost?
I ze zdumieniem ogromnym dowiedziałam się, że nie ma opcji śmieci zmieszanych. W ogóle. Były i znikły. Teraz rzeczone bio/eko i tak trzeba do oddzielnego wiadra odkładać. I zbierać dwa tygodnie, bo co taki czas jest odbierane. Ożesz!
I mam głębokie przekonanie, że coś jest bardzo, bardzo nie tak z nami wszystkimi.
Że nas to nie dziwi.
Bo we wszystkich instytucjach gminnych, z gminą włącznie, opcja zmieszana jest. Pani w gminie wrzuca sobie pojemniczek po jogurcie, skórkę banana, puszeczkę po paprykarzu i chusteczkę po smarkach do jednego kosza pod biurkiem. A w domku własnym nie może...Takżetak...
Zachorowaliśmy Wszechświecie. Rzecz zwykła. Ale nie w dzisiejszym świecie.
Kiedy Mąż zaczął narzekać na zatoki i ból głowy zmartwiłam się. Bardziej się zmartwiłam, gdy dostał gorączki, dreszczy, słabości, bólu mięśni i kości, nadwrażliwości skóry i ogólnie padł. W tym samym czasie odwiedził nas SynNumerDwa i też się pochorował.
Spanikowana trochę pomyślałam nawet, że może by do przychodni zadzwonić, podnieślibyśmy te marne wyniki grypy w tym roku. Ale głos w głowie powiedział: AKURAT....
Nasz lekarz zamknięty od zeszłej wiosny. Z gorączką nie wejdziesz. Chociaż on się zaszczepił jako jeden z pierwszych i mobbingiem z szantażem zmusił swoje pracownice do szczepienia. Pielęgniarki nie chciały, wiem od fryzjerki, która nas strzyże, sto procent wiarygodności ma kobieta. Ale teraz takie czasy, że tego typu działanie jak mobbing i szantaż są działaniami prospołecznymi.
Dla naszego dobra wspólnego.
No jakoś mu nie ufam temu lekarzowi już.
Więc uruchomiłam głowę...
Nie dzieje się nic, co wcześniej się nie działo. Chorowaliśmy stadnie już wiele razy na wirusówki. Jedna z najpamiętniejszych to grypa żołądkowa, obaj synowie i mąż jednocześnie ją przechodzili, a łazienka jedna. Poza tym mam opracowane metody na takie rzeczy więc do dzieła. I już. Chłopaki się ogarnęli w 5 dni, a teraz ja przechodzę. Łóżko, woda, trochę suplementów, lipa i moja własna odporność. Działa.
Mając trochę czasu, bo chorowanie moje padło na długi weekend i oszczędziło mój urlop, połaziłam po różnych blogach, trochę na chybił trafił. Zajrzałam na wp i onet, z powodu gorączki chyba, bo normalnie już od miesięcy nie zaglądam.
I cóż ja widzę? Mój bosze, odnalazłam zaginiony kubeł z mieszanymi odpadkami. Wszystko tam jest co obecnie ważne: strach, mobbing, manipulacja, szczepionki, więcej strachu, duuużo ekspertów, jeszcze więcej propagandy i hooplala: zaszczep się, a będziesz wiecznie zdrów, młody i podróżujący.
I jeszcze uratujesz dziadka i babcię, znów, bo przecież na początku zamknęliśmy ich w domach dla ich dobra. I tak w kółko.
Poprawiłam moją czapeczkę z foli na głowie i popiłam lipy.
Cóż, zaliczamy kolejne poziomy wariactwa.
W końcu mamy Psychiatryk Wszechświata na planecie, to zobowiązuje.
Kiedy moja przyszła synowa powiedziała mi, że nie znajdzie pracy jako położna jeśli się nie zaszczepi, nie wierzyłam jej. Okazało się to prawdą. Na każdym spotkaniu o pracę jest pytana o szczepienie. Rodo, konstytucja, tajemnica medyczna, dane wrażliwe, zwykłe prawa człowieka do dysponowania swoim ciałem, nie ma. Młoda, zdrowa, nie chorująca dziewczyna musiała się zaszczepić, by dostać pierwszą pracę w życiu. Chorowała po tym prawie tydzień, gorączka, wymioty, potworne osłabienie. Mając 50 kg, schudła 4 kg. To nie są zwykłe objawy poszczepienne, to poważny NOP. Choć w kuble z odpadami mieszanymi tego nie widać. To przecież prospołeczne, patriotyczne, humanitarne, odpowiedzialne. W podobne trąby dmą ludzie, którzy sami mieli NOPy, ot na przykład takie krwawienie z dróg rodnych, mimo braku miesiączek już od dawna. Taki drobiazg po szczepieniu, nic takiego...
Kiedy mój Mąż usłyszał jak źle Synowa zniosła szczepienie powiedział do mnie:
- No Gienia, same my sobie tych wnuków nie narobimy...
Czarny humor z ulubionego filmu. Ta synowa chce mieć dzieci, SynNumerJeden i jego dziewczyna nie chcą. Ale oni się nie szczepią.
Nikt z moich znajomych, którzy się zaszczepili nie przeczytał ulotek. NIKT.
Nawet znajomy weterynarz, który powiedział, że czuje się jak więzień i chce pojechać do Grecji...dlatego się zaszczepił.
Mogłabym powiedzieć to, co do tej pory: to decyzja każdego z osobna. Jesteśmy dorośli. Konsekwencje i tak każdy poniesie sam. Teraz, w przyszłości. Nie da się odszczepić. Będzie jak będzie.
Ale zaczynamy szczepić DZIECI!!!!!
Eksperymentalnymi, nie przebadanymi preparatami. O których największe sławy wirusologii, genetyki, epidemiologi świata, nie jacyś tam doradcy pana premiera w Polsce, wypowiadają się, że coś tu ostro nie gra.
A my jak ślepi.
DZIECI, nasza przyszłość, najbardziej wrażliwi i bezbronni na planecie.
W naszych rękach...
PS. Mimo starań by zachować spokój, nie wyszło. Nie przy dzieciach. To się dzieje już od dawna, firmy farmaceutyczne zaliczyły sporo wpadek lekowych i szczepiennych. Chyba wszyscy wiedzą, że testowano w krajach ubogich, na dorosłych i dzieciach różne rzeczy, wykorzystując to, że nikt za nimi się nie ujmie. Ale ogrom tego co się teraz dzieje, przerasta moje oczekiwania....Nigdy nie byłam antyszczepionkowa i nie jestem. Chodzi tylko o te preparaty, które na siłę wtłacza się nam teraz, przy chorobie, która jest procentowo tak jak grypa zabójcza. I to są fakty, dane z Ministerstwa Zdrowia, polskiego.
Poniżej link do Grzegorza Płaczka, który opracowuje dane z Ministerstwa na bardziej przystępne dla normalnych ludzi.
https://www.youtube.com/watch?v=TOc50wN4zHc&t=1s
Dla osób, które nie boją się dysonansu poznawczego wrzucam parę linków.
Tu rozmowa Ewy Kopacz, która nie zakupiła szczepionki na świńską grypę, dziękibogu , 2009, pamięć nasza krótka, miałam dejavu oglądając...
https://www.cda.pl/video/609236069?fbclid=IwAR3F0_N9oXv2M4yr4E229o_HK7-t478WDSaKOkgtCn9RZcQsp45Qb2fxtfI
Poniżej Fragment posiedzenia teksańskiej Komisji Senackiej do Spraw Państwa (The Texas Senate Committee on State Affairs) z dn. 6 maja 2021 r.
https://www.bitchute.com/video/fD6V8QhJEkVx/?fbclid=IwAR0EZXWefwREDlGbBsDhTQyV9zqoqeNTkrkf7Jvsi2McpeG8R-3L9VURYPc
Poniżej link do filmu Vaxxed, do jego pierwszej części, dalsze części 3 części są tam też.
Powinien każdy zobaczyć.
https://www.youtube.com/watch?v=S0fKfTs9OPo
Pozdrawiam Wszechświecie, twoja zawsze, ale tym razem przerażona, Prowincjonalna Bibliotekarka.