![]() |
| Duane Bryers |
Wiosna w pełni. Choć zimna.
I właściwie tyle ostatnio miałam do powiedzenia Wszechświecie.
Mozolnie pełzłam przez remonty, sztywności i bóle, niechęć do podejmowania działań
W ramach protestu zaległam na kanapie i poleciałam w Kosmos ze Star Trekiem.
Męczący świat, męczący ludzie, męczące wszystko.
Wyrzucało mnie z wszelkich stron i blogów gdzie widziałam słowa: wojna, ukraina, putin, politycy, uchodźcy, covid, ekologia, ocieplenie, ochrona, zagłada. Te cztery ostatnie mogą dziwić, ale jak się bliżej przyjrzeć, to jest to samo co te pierwsze, tylko inaczej. Kiedyś może podejmę temat, ale nie dziś.
Dziś...
Gdy ostatnio słuchałam Graszki na jej kanale Dom pod bocianem na YT, wspomnienie wróciło. Graszka kupiła sobie nowe sukienki bardzo fajne i mierzyła radośnie. Wyglądała super, ale gdzieś tam przemycała zdania, że "no gruba", "no wieloryb", no "nie fajnie". Patrzyłam na nią, taką ładną w tych sukienkach i myślałam o sobie. Bo Graszka to Graszka, a ja to ja.
Ale ja też gruba, wieloryb i niefajna.
Niefajna byłam od zawsze, tak o sobie myślałam od dziecka. Ale gruba stałam się najpierw w mojej głowie, tak po trzydziestce. A gruba cieleśnie stałam się po czterdziestcepiątce. Z rozmiaru 38 na 50 pyknęłam. Wiem jak to się stało i dlaczego. Mniej więcej wiem. Czy to się da odkręcić? Nie mam zielonego pojęcia. Czy podejmowałam próby? Oczywiście :)
Czy coś dały?
Absolutnie nic cieleśnie.
Ale w głowie jaśniej...
I różne rzeczy z tego powodu Wszechświat zaczął przypominać...
Około trzydzieści lat temu moja siostra pojechała do Norwegii na zarobek. Chyba zrywała tam truskawki czy coś innego. Była tam miesiąc, zwiedziła trochę, zarobiła i przywiozła mi stamtąd sportowe buty. Białe z zielonymi dodatkami, śliczne. Uradowana szybciutko przymierzyłam i uczucie radości ciut przygasło: jakieś przyciasne, duży palec dotyka do czubka, oj...
Jeju, wkurw od razu napłynął. Otwieram, a tam uśmiechnięta koleżanka z mężem. Nie specjalnie bliska, dawno się nie widziałyśmy ale kilka razy jej mówiłam, żeby dzwoniła przed przyjazdem, bo zawsze wpadała bez ostrzeżenia. I znów to zrobiła.
Coś zaczęła mówić, ale tym razem, po raz pierwszy w życiu zrobiłam coś innego, niż grzeczne zaproszenie do domu. Powiedziałam bardzo ostro: Słuchaj, prosiłam cię, byś dzwoniła przed przyjazdem. Gdybyś zadzwoniła, to bym ci powiedziała, że dziś źle się czuję i nie mam ochoty na wizyty!!
To była ostatnia wizyta koleżanki, nawet nie wizyta, bo do domu nie weszła. Nie żałowałam swoich słów. Może tonu, bo mogłam spokojniej.
Z drugiej strony Wszechświecie, nie wiem na pewno, bo jakbym zatrzymała się i chciała łagodniej to może bym zaprosiła jednak, trzeba być miłym i gościnnym. Gość w dom przecież.
Tu depresja pomogła.
O zgrozo...co ja nazywałam "dbaniem o siebie"...
I stanęło na tym.
Oświecona, oczytana, przepracowana z traumami, wiedząca, ale TO nie.
Nie, bo WSTYD zbyt wielki, nie dam rady.

Bardzo byłam wdzięczna tym wszystkim kobietom na basenie, że takie były odważne. Ulżyło mi bardzo. Ale uświadomiłam sobie, że ja je widzę, bo założyłam strój kąpielowy i weszłam na pływalnię.
Pole widzenia się poszerzyło...
Przede wszystkim wygoda, wygoda, wygoda...
A jak się nie uda, poprawki nanosić, znaczy pójść i powiedzieć: sorry, jednak nie mam na to ochoty, choć się zgodziłam na początku....
Bo jak powiedziała moja babka: kto jak się nauczy, tak śpi i mruczy...
I to prawda jest.
Poniżej film o tym skąd grubość i chudość, takie podstawowe informacje, może ktoś skorzysta.
Aurorę poznałam dzięki Graszce i bardzo jej za to dziękuję :)
Pozdrawiam Wszechświecie, twoje oczko w rosole, Prowincjonalna Bibliotekarka















